X
Podróż sceptyka w świat transhumanizmu – recenzja książki „To Be a Machine”
Filozofia, Technologie

Podróż sceptyka w świat transhumanizmu – recenzja książki „To Be a Machine”

4 października 2018 0

Wśród najnowszych książek o technice ta zasługuje na szczególne zainteresowanie, szczególnie dla technologicznych optymistów. Główną jej zaletą jest to, że pisana jest z perspektywy sceptyka, osoby, która nie zakłada różowych okularów i nie stara się widzieć więcej w obecnych zdobyczach techniki, niż można w nich aktualnie dojrzeć. Autor jest dziennikarzem i nie ukrywa, że tematyka ta wcześniej nieszczególnie go interesowała. Postanowił zbadać jednak temat i robi to w miarę wszechstronnie – porusza wiele zagadnień szczegółowych, które czasami są jednak bardzo daleko od siebie – od zagrożeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji po uczestnictwo w kampanii politycznej szefa partii transhuamnistycznej. Jak sam wskazuje nie jest transhumanistą, jednak zainteresowały go idee, które są z tym ruchem kojarzone. Dodatkową zaletą książki jest to, że autor nie ogranicza się w niej do opisywania zjawisk z perspektywy swojego biurka, ale wyrusza w podróż w poszukiwaniu różnych przejawów transhumanizmu.

Śmierć – problem do rozwiązania

 

Motywem, który najmocniej wybrzmiewa w całej książce jest problem śmierci – różne nurty transhumanizmu próbują sobie z nim na różny sposób poradzić – część osób chce stać się maszynami i wymienić części biologiczne, które ulegają degradacji; część szuka nadziei na wieczne życie w możliwościach medycyny; niektórzy chcą upload’ować swoje mózgi do rzeczywistości cyfrowej, jeszcze inni wierzą, że ten problem zostanie rozwiązany w nieco dalszej perspektywie czasowej i chcą dać sobie szansę „dożycia” do tego momentu poprzez krionikę.

 

Właśnie ten ostatni temat pokazuje doskonale problem autora z wyczuciem niektórych przejawów transhumanizmu. W jednym z rozdziałów autor – prowadząc dziennikarskie śledztwo – kieruje się do firmy „Alcor Life Extension Foundation”, która oferuje swoim klientom pośmiertne mrożenie – w zależności od budżetu – albo samej głowy, albo całego ciała. Autor rozpytuje ekspertów w tej dziedzinie, którzy są sceptyczni i twierdzą, że nie jest możliwe „wskrzeszenie” mózgu, który jest zamrożony. Sugeruje więc, że firma oferująca takie usługi w rzeczywistości oszukuje ludzi. Oczywiście eksperci zapytani przez autora mają rację, jednak nie jest do końca tak, że klienci nie mają tej wiedzy. Cały zabieg i sukces opisywanej firmy opiera się na marzeniu, że problemy, które dzisiaj są niemożliwe do rozwiązania, nie będą takie w przyszłości. Liczą, że znajdzie się remedium na obecne naukowe ograniczenia. Nie jest tak, spoglądając na rozwój nauki, że mamy ogląd na całość wiedzy – że wiemy czego nie wiemy. O ile można odnieść przekonanie, że wiemy już obecnie bardzo dużo, a kolejne odkrycia są cegiełkami, które wypełniają coraz bardziej kompletny mur wiedzy, jednak może być tak, że nasza wiedza jest na poziomie, które przyszłe pokolenia będą określały jako zawstydzający. Obecna nauka ma wiele ograniczeń, co do których transhumaniści mają nadzieję, że zostaną pokonane w przyszłości. Nie są w stanie przekonać ich więc zapewnienia obecnych ekspertów, że „nigdy w przyszłości” nie będzie możliwości ich rozwiązania, w tym wskrzeszenia zamrożonego mózgu czy ciała. To krytyczne – wątpiące – podejście jest właśnie największą zaletą recenzowanej książki. Osoby, które patrzą zbyt optymistycznie w przyszłość mogą w końcu spojrzeć nieco krytycznie na przedmiot swoich zainteresowań. Pewnym problemem związanym z nowymi technologiami jest właśnie to, że piszą o niej pasjonaci, którzy raczej są optymistyczni co do ich stosowania i upowszechnienia. Brak jest głosów ekspertów, którzy reprezentowali by nieco bardziej sceptyczne nastawienie.

 

Książkę dobrze się czyta także z tego powodu, że autor wykazuje się erudycją, także z zakresu filozofii, co kilka stron następuje odwołanie do jakiejś filozoficznej koncepcji i następuje próba konfrontacji jej z obserwowanymi zjawiskami. Np. w rozdziale o sztucznej inteligencji odwołuje się do pracy Tomasza Hobbesa „De Corpore”, w której porównywał już w 1655 r. myślenie do obliczeń:

 

„By reasoning, I understand computation. And to compute is to collect the sum of many things added together at the same time, or to know the remainder when one thing has been taken from another. To reason therefore is the same as to add or subtract.”

 

Książka też ma wymiar edukacyjny – autor nie zakłada, że czytelnik zna koncepcje, o których czyta. Stara się – w lekki publicystyczny sposób – przybliżyć historię najważniejszych wynalazków i odkryć, które stanowią podstawę rozważań.

 

Podsumowując, chciałbym polecić tę książkę z wielu powodów. Najważniejszy z nich to spojrzenie krytyczne na rozwój technologii i istniejące nurty transhumanistyczne. Niektóre uwagi pozwalają spojrzeć nieco bardziej trzeźwo na technologie. Innym powodem jest doskonały język – autor ma lekkie pióro, co w połączeniu z formą książki – dziennikarskiego śledztwa – sprawia, że książkę czyta się bardzo dobrze. Wartością książki jest także przygotowanie merytoryczne  autora – ma się wrażenie, że solidnie przygotował się do pisania tej książki. Jest to też książka dobra dla osób, które „wejść w świat” nowoczesnych technologii, stanowi bowiem kompendium wiedzy co do osób i instytucji, które mają wielki wpływ na  nowoczesne technologie – na kartach tej książki przewijają się więc takie nazwiska jak R. Kurzweil, P. Thiel, B. Gates, E. Musk, N. Bostrom czy P. Diamandis.

Recenzja książki  Mark’a O’Connell’a, pt. To Be a Machine: Adventures Among Cyborgs, Utopians, Hackers, and the Futurists Solving the Modest Problem of Death, 2017