X
Czy wydłużające się życie człowieka powinno wpływać na długość kar więzienia?
Filozofia, Prawo

Czy wydłużające się życie człowieka powinno wpływać na długość kar więzienia?

21 kwietnia 2016 0

Do niedawna w Japonii każda osoba, która skończyła 100 lat dostawała kosztowny prezent od państwa. Ten miły zwyczaj musiał zostać zaniechany, a drogie prezenty zostały zamienione na znacznie tańsze upominki. Ponieważ coraz więcej osób dożywało tego wieku, zwyczaj ten zbytnio obciążał budżet państwa. Przykład ten wskazuje, że państwa nie są do końca przygotowane na nagłe wydłużenie się życia. Co stanie się jak wszyscy będziemy żyli 120 lat? Czy prawo karne powinno uwzględniać te zmiany?

Długość życia

 

Bez wątpienia długość życia wydłuża się. I nie chodzi tutaj wyłącznie o wydłużenie się jego średniej długości – wpływ na to ma przecież śmiertelność noworodków, która mocno zaniża średnią długość życia. Istotą jest oczekiwana dalsza jego długość. Japończycy wspomniani we wstępie żyją zdecydowanie dłużej niż ich wcześniejsze pokolenia. Poprawa opieki medycznej, dostęp do informacji, większa świadomość funkcjonowania ludzkiego organizmu, rozwój technologiczny – te wszystkie czynniki pozwalają wydłużyć życie ludzi na niespotykaną wcześniej skalę. Zmienia się także jakość samego życia –  na to wpływa także fakt, że infrastrukturę miejską, budynki, miejsca użyteczności publicznej dostosowuje się do potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Dzięki temu osoby starsze mogą w większym stopniu uczestniczyć w życiu społecznym niż ich rówieśnicy sprzed kilkudziesięciu lat. ONZ przewiduje, że w 2050 r. populacja Ziemi wzrośnie do prawie 10 mld. Na te przewidywania składa się nie tylko zwiększenie dzietności społeczeństw, ale także wydłużenie długości życia.

 

Na tym jednak nie kończą się przewidywania. Obecnie występują przecież ludzie, którzy dożywają 120 lat.  Zgodnie z Księgą Rekordów Guinnessa najdłużej żyjącą osobą była Francuzka Jeanne Louise Calment – w dniu śmierci miała 122 lat i 164 dni. Oznacza to, że ludzki organizm w sprzyjających warunkach jest w stanie dożyć do takiego wieku, a przecież medycyna i technologia nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Co więcej możliwe, że jesteśmy w przededniu rewolucji w tym zakresie. Naukowiec z Uniwersytetu w Cambridge, Aubrey de Grey twierdzi, że proces starzenia się jest chorobą, którą – jak każdą inną – powinniśmy zwalczać. Naturalną konsekwencją poradzenia sobie ze starzeniem jest nieśmiertelność – o czym często mówi na spotkaniach.

 

 

O ile jednak rozważania ekscentrycznego naukowca mogą wydawać się na dzisiaj przesadzone, to już kwestia możliwości znacznego wydłużenia życia współczesnych ludzi i wpływu na różne aspekty życia powinna być co najmniej przedyskutowana.  Światowe Forum Ekonomiczne w Davos w 2016 r. zwróciło uwagę na ten problem i podczas jednego z paneli dyskusyjnych próbowano poradzić sobie z pytaniem „Co jeśli będziemy ciągle żyli w 2100 roku?”. Według Business Insider komentującego to spotkanie, konsekwencje mogą być ogromne. Jedną z najbardziej oczywistych kwestii, której aktualność wybrzmiewa w kontekście politycznych sporów w Polsce, jest fakt, że długie życie nie pozostanie bez wpływu na system emerytalny. Jego stabilność uzależniona jest od spełniania się pewnych założeń – także tych dotyczących okresu pobierania świadczeń emerytalnych. Przejście na emeryturę w wieku 67 lat – przy założeniu, że dożyjemy 120, to pobieranie emerytury przez 53 lata. Współczesne systemy emerytalne nie są na to gotowe. Także życie uczuciowe może ulec zmianie. Czy ludzie są w stanie żyć z jednym partnerem przez 100 lat? Czy to nie za długo? Wraz ze wzrostem długości życia coraz więcej materiałów do badań będą otrzymywali zwolennicy teorii „wiecznej” miłości, którzy będą mogli zweryfikować swoje tezy w związkach o niespotykanie długich stażach.

 

 

Długie życie a prawo karne

 

Jednak nie tylko ekonomia i życie uczuciowe może zmienić się pod wpływem wydłużającego się życia, ale także prawo karne. Na pierwszy rzut oka można stanąć na stanowisku, że z punktu widzenia prawa karnego nie ma znaczenia długość życia jednostki. Jest jednak inaczej. Kwestia ta jest szczególnie widoczna na tle dwóch najsurowszych kar w kodeksie karnym z 1997 r. – kary 25 lat pozbawienia wolności i kary dożywotniego pozbawienia wolności. Dystans pomiędzy tymi karami w czasie obowiązywania kodeksu karnego znacząco się zmienił – i to niezależnie od woli ustawodawcy.

 

Jak to wygląda na liczbach? Załóżmy, że mamy do czynienia z dwoma skazanymi 30-latkami. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego przewidywana pozostała długość życia osoby, która ukończyła 30 lat w 1997 r. wynosi 40,4 roku. Natomiast dla osoby, która która 30 urodziny miała w 2014 r. warto ta wynosi 44,9 roku. Załóżmy, że obaj panowie zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności – statystyczna długość kary wydłużyła się o 4,5 roku. Zwiększyła się tym samym dysproporcja pomiędzy drugą najsurowszą karą – 25 lat pozbawienia wolności. Z czasem kara ta stanie się faktycznie „coraz łagodniejsza” w stosunku do tzw. dożywocia.

 

Kara ta będzie łagodniejsza także w tym sensie, że w historii człowieka stanowić będzie coraz mniejszy fragment życia.  Czym innym jest skazanie osoby, która żyła 75 lat na 25 lat pozbawienia wolności – w takim przypadku kara ta stanowi bowiem 1/3 długości życia takiej osoby, a inaczej gdy taka osoba dożyje 100 lat, a jeszcze inaczej 125 lat – dla niej 25 lat to „tylko” 1/5 życia.

 

Możliwe scenariusze

 

Jak podejść do tego problemu? Jednym z możliwych rozwiązań jest rezygnacja z kary dożywotniego pozbawienia wolności. Jest to kara, która już jest bardzo surowa, a wraz ze wzrostem długości życia jej surowość jeszcze się zwiększa. Jest to też bardzo kosztowny sposób karania – każdy miesiąc utrzymania więźnia to 3150 zł. Trzymanie kogoś 50 lat kosztowałoby więc według obecnych stawek 1,89 mln złotych. Wydaje się, że jest to kwota za którą można zrobić wiele innych, bardziej pożytecznych rzeczy. Przy wydłużającym się życiu może rodzić także pytania o etyczny wymiar jej wymierzania. Czy 90 latek po 50 latach w więzieniu nie powinien dostać szansy na nowe życie poza murami zakładu karnego? Czy pozbawienie człowieka nadziei na powrót do społeczeństwa nie jest zbyt okrutne? Wydaje się, że pozytywnie na tak postawione pytania odpowiedziały sobie rządy niektórych państw, w których nie ma takiej kary w systemie karania. Jaskrawym przykładem uzmysławiającym światu ten fakt jest sprawa Andersa Breivika, który za zabójstwo 77 osób został skazany na 21 lat pozbawiania wolności – jest to najwyższy możliwy wymiar kary w Norwegii.

 

Nie wydaje się też, że odpowiedzią na wydłużanie się życia powinno być  wprowadzenie dłuższych kar: 30 czy 50 lat pozbawienia wolności. Długie kary to raczej przejaw bezsilności państwa niż jego siły. Powinno się próbować przywrócić taką jednostkę społeczeństwu, co wymaga wiele energii i środków, ale w kontekście kosztów utrzymania więźnia, o których była wcześniej, może się to okazać i tak mniej kosztowne.

 

Jak widać demografia w Polsce zmieniła się ostatnich latach na tyle by zmienić faktyczną dolegliwość kar znajdujących się w kodeksie karnym. Wydaje się, że stało się to w sposób nie do końca uświadomiony ze strony ustawodawcy – np. kara dożywotniego pozbawienia wolności „wydłużyła się” o 4 i pół roku. Wydłużające się życie zmieni w jeszcze większym stopniu te proporcje. W pewnym punkcie tej zmiany wypowiedzieć w tej kwestii będzie musiał się także ustawodawca, gdyż założenia jakie stały za określaniem długości trwania kar więzienia oparte były na pewnym wyobrażeniu o człowieku – także na długości jego życia – a to zmienia się drastycznie.