X
Czy karalne jest celowe spłodzenie głuchego dziecka?
Filozofia, Prawo

Czy karalne jest celowe spłodzenie głuchego dziecka?

12 maja 2016 0

Para niesłyszących lesbijek zapragnęła mieć dziecko. Chciały jednak, aby dziecko było takie jak one: „Słyszące dziecko byłoby błogosławieństwem, ale głuche dziecko byłoby wyjątkowym błogosławieństwem”. Uważały, że bycie głuchoniemym nie jest czymś ułomnym, co więcej, one same były z tego dumne. Zgłosiły się do banku nasienia z pytaniem, czy możliwe jest uzyskanie materiału od niesłyszącego dawcy, bank stwierdził jednak, że jest to niemożliwe. Para poprosiła więc o pomoc swojego głuchoniemego znajomego, który przyjął propozycję bycia dawcą nasienia. Opisując swoje zachowanie wskazały: „chciałyśmy zwiększyć szanse posiadania dziecka, które jest głuche”. Akcja zakończyła się „sukcesem” – dziecko, które przyszło na świat nie słyszało. Obok pytań natury etycznej rodzą się także pytania związane z prawem karnym. Czy popełniono tutaj jakieś przestępstwo?

Filozof z Uniwersytetu Harvarda, Michael J. Sandel, swoją książkę o etyce rozpoczyna powyższym przykładem. Książka nosi tytuł „Przeciwko udoskonalaniu człowieka. Etyka w czasach inżynierii genetycznej” i mierzy się z jednym z najbardziej etycznie zapalnych aspektów rozwoju technologicznego – ulepszaniem człowieka. Autor reprezentuje stanowisko raczej przeciwne do entuzjastycznego i na kolejnych kartach książki je uzasadnia.

 

Poprawianie natury

 

Chęć ulepszenia natury człowieka wydaje się być czymś naturalnym, a dążenie do doskonałości to cecha cnotliwego człowieka. Ciało człowieka jest ułomne i nie wszystkie jego elementy działają tak jak byśmy tego chcieli. Podatność na urazy i choroby oraz starzenie się to procesy, których każdy chciałby uniknąć. Rozwój medycyny pozwala zniwelować niedoskonałości naszego ciała i odwrócić część destrukcyjnych procesów. Jednak znajomość mechanizmów rządzących ludzkim organizmem może być wykorzystana także do zabiegów, które ciężko jest zakwalifikować jako lecznicze. Nie jest leczeniem każde użycie hormonów wzrostu, zakładanie aparatów ortodontycznych, czy powiększanie biustu. Czynności te mogą mieć co najwyżej wymiar estetyczny, jednak de facto nie leczą z żadnej choroby (chyba, że brzydota powinna być uznana za chorobę). Narzędzia medyczne wypracowane w celu zapobiegania chorobom genetycznym i pozwalające manipulować pulą genową zarodków także mogą być wykorzystane w sposób nie do końca do tego przewidziany. O ile uzasadnione może być manipulowanie genami w celu stworzenia zarodka pozbawionego wady genetycznej rodziców, to już większe kontrowersje budzi wykorzystywanie tych narzędzi do programowania przyszłego potomka na kształt jaki zamarzyli sobie rodzice.

 

Zaplanowane społeczeństwo

 

Kto z rodziców nie chciałby mieć pewności, że dziecko mające przyjść na świat będzie w pełni zdrowe, a w życiu rodzinnym i zawodowym odniesie sukces? Zapewnienie jak najlepszego startu życiowego możliwe jest poprzez łożenie na edukację i wszechstronny rozwój. Jednak rodzice swoje oczekiwania co do dziecka muszą budować na bazie, która została im dana od losu. Ten element niepewności co do zdrowia i właściwości biologicznych dziecka musi być frustrujący i pewnie nie jeden z rodziców chciałby go uniknąć. Nie ma bowiem pewności jaki kolor oczu będzie miało dziecko, jak wysokie urośnie, czy będzie miało bujne włosy, czy też jakiej będzie płci. Nie wiadomo nic o jego inteligencji ani o tym, czy będzie posiadało szczególne talenty muzyczne lub sportowe. Z pewnością, gdyby istniała możliwość zapewnienia jak najlepszych warunków startowych nienarodzonemu jeszcze dziecku, to rodzice wykorzystali by tę okazję. Potwierdzeniem tego może być troska rodziców o przyszłość swoich dzieci – grafiki zajęć własnych pociech zapełnione są różnego rodzaju zajęciami, które mają dać im przewagę na przyszłej drodze życiowej.

 

O ile z perspektywy jednostki nie wydaje się być niczym złym wyposażenie dzieci w jak najwięcej zdolności i umiejętności, zdrowe ciało i przyjemną aparycję, to jednak w perspektywie globalnej takie działania mogą okazać się katastrofalne dla społeczeństwa.

 

O tym jak niebezpieczne może być planowane społeczeństwo przekonuje Aldous Huxley  w swojej powieści z 1931 r. pt. Nowy wspaniały świat. Ta antyutopijna wizja przyszłości planowanych ludzi wskazuje, że sposobem zapewnienia funkcjonowania społeczeństwa jest podjęcie działań, które obok klasy inteligentnych i uzdolnionych jednostek dostarczą także klasy osób o niższym statusie. Ktoś musi bowiem kosić trawniki, przygotowywać jedzenie lub zbierać odpady. Wydaje się, że żaden rodzić świadomie nie wybrałby takiej kariery dla swojego dziecka, a świat nie mógłby przecież składać się z samych lekarzy i prawników.

 

Kinowym przykładem planowanych jednostek jest film  Gattaca – szok przyszłości wyprodukowany w 1997 r. pokazujący społeczeństwo, w którym dokładne wybranie cech dziecka jest na porządku dziennym, a naturalne poczęcia są wręcz naganne, skazują bowiem dziecko na niepowodzenia i choroby. W filmie obserwujemy walkę głównego bohatera, który pomimo naturalnego poczęcia i stwierdzonych licznych wad marzy o podróży w kosmos. Zajęcie to zarezerwowane jest jednak dla jednostek, które z punktu widzenia medycznego są bez skazy. Chęć pokonywania własnych słabości i ograniczeń to jeden wymiar filmu, mający motywujący charakter, jednak warstwa pokazująca społeczeństwo planowanych ludzi jest mocno niepokojąca.

 

 

Zaplanowana głuchota a prawo karne

 

Zostawiając jednak na boku zmartwienia o losy świata wróćmy na moment do tytułowego problemu. Partnerki chciały aby ich nowo narodzone dziecko było niesłyszące i do tego z sukcesem doprowadziły. Czy zostało tutaj popełnione jakieś przestępstwo?

 

Przyjrzyjmy się art. 156 kodeksu karnego. Zgodnie z jego paragrafem 1 pkt. 1 pozbawienie człowieka słuchu jest kwalifikowane jako ciężki uszczerbek na zdrowiu. Za takie zachowanie grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

 

Nie będzie można jednak zastosować do tego przykładu wskazanego przepisu z tego powodu, że posługuje się on pojęciem „człowiek”. Kodeks karny odróżnia „człowieka” od jeszcze-nie-człowieka i co do zasady za pozbawienie kogoś słuchu na mocy tego przepisu można odpowiadać dopiero po tym jak dziecko się urodzi (a mówiąc bardziej precyzyjnie – od momentu rozpoczęcia bólów porodowych).

 

W kodeksie karnym jest jednak jeszcze inny przepis, który należy rozważyć:

 

Art. 157a. § 1. Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Nie popełnia przestępstwa lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu kobiety ciężarnej albo dziecka poczętego.
3. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 1.

 

Znowu jednak znajdzie zastosowanie ten sam argument co wcześniej. Chodzi o uszkodzenie ciała „dziecka poczętego” na pewnym etapie jego rozwoju. „Działanie” pary polegające na zaplanowaniu głuchoty dziecka nastąpiło wcześniej – jeszcze przed zapłodnieniem. Nie można pozbawić kogoś słuchu lub uszkodzić czegoś, czego jeszcze nie ma. Zgodnie z art. 6 § 1 kodeksu karnego „czyn zabroniony uważa się za popełniony w czasie, w którym sprawca działał lub zaniechał działania, do którego był obowiązany”. W momencie działania nie było jeszcze „przedmiotu”, na którym można byłoby popełnić wskazane przestępstwa. Ostatnia czynność, od której zależało zdrowie przyszłego dziecka została wykonana w momencie zapłodnienia – w więc jeszcze nie było ani „dziecka poczętego” ani „człowieka”.

 

Nie ma  w kodeksie karnym przepisu, który chroniłby zdrowie dziecka przed działaniami podejmowanymi przed jego poczęciem. W tej sytuacji należy stwierdzić, że zachowanie takie pozostanie bezkarne. Oczywiście w dalszym ciągu aktualne pozostają wszystkie wątpliwości etyczne w tym względzie, jednak prawo karne nie może – przynajmniej w obecnym kształcie – w takie przypadki ingerować.

 

Tę swoistą lukę w prawie karnym opisał Mikołaj Małecki z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego w tekście „Życie przed życiem”. Autor ten rozważał ewentualną odpowiedzialność karną w przypadku błędu przy procedurze zapłodnienia in vitro, podczas, której zamianie uległy komórki jajowe. Na skutek błędu na świat przyszło dziecko niespokrewnione z rodzicielką i dodatkowo obarczone wadami genetycznymi. Tak pisał o fakcie braku ochrony przez prawo karne do omawianego przypadku:

 

 „Zaplanowanie” chorego dziecka w sensie genetycznym nie podpada pod żaden przepis, ale mam obecnie co do tego pewne wątpliwości. Bo tu jest pewien dogmat, który nie bardzo wydaje się zasadny – czy nie da się skrzywdzić człowieka, w sensie naruszyć jego dobro, przed jego urodzeniem? Skąd ten dogmat? Więc jak typ mówi o spowodowaniu rozstroju zdrowia dziecka poczętego i później w konsekwencji dziecka urodzonego, to mam wątpliwość czy to nie powinno być 156. Przecież ten człowiek cierpi tak samo , jeśli to ma być ocena obiektywna . Z tym że tu jest jeszcze inna sprawa – czy wada jest istotna czy nie. Niesłyszenie , w perspektywie 156 – pewnie będzie istotne.

 

Pytanie o przyszłość

 

Czy jednak pozostawienie poza kontrolą prawa karnego tak ważnej sfery życia jest uzasadnione? O ile w czasach, gdy stan zdrowotny narodzonego dziecka był kwestią losu i nie było potrzeby zastanawiania się nad kontrolą prawa nad procesem powoływania do życia nowych ludzi, to jednak w czasach gdy genetyczne modyfikacje zarodków staną się powszechne może się okazać, że milczenie prawa karnego będzie musiało zostać przerwane. Nie jest trudno wyobrazić sobie jak wielkie szkody – zarówno materialne jak i moralne – wyrządziłyby akcje, gdzie celowo upośledzane byłyby przyszłe dzieci. Konsekwencje takiego zachowania mogłyby być tragiczne.  W tym miejscu wystarczy przypomnieć historię Talidomidu – leku, który obok właściwości przeciwbólowych i nasennych miał przerażające skutki uboczne. W momencie wprowadzenia do obrotu uważany był za bezpieczny na tyle, że przepisywano go kobietom w ciąży. Nie wiedziano wtedy, że powoduje on wady wrodzone płodu.

 

W artykule „60 lat temu opracowano talidomid, lek z dwoma obliczami” wskazuje się, że na skutek przyjmowania leku przez matki w ciąży urodziło się 8 tys. dzieci z poważnymi deformacjami kończyn (lub bez nich). Ponadto urodzone dzieci: „miały również uszkodzenia oczu, uszu, narządów płciowych, mięśnia sercowego oraz wielu narządów wewnętrznych”.

 

To było jednak działanie, które wpływało na istniejący już płód – lek działał w sposób dewastujący na dziecko dopiero wtedy gdy było poczęte. Omawiany problem dotyka wcześniejszego momentu na osi życia człowieka.

 

Biorąc powyższe pod uwagę wydaje się, że w czasach upowszechnienia ustalania genetycznych właściwości potomków konieczne będzie stworzenie przepisu karnego chroniącego świadome powoływanie na świat dzieci z niepełnosprawnościami. Prawo karne powinno reagować na zmieniające się okoliczności. Jego celem jest ochrona dóbr szczególnie istotnych dla społeczeństwa, a troska o zdrowie przyszłych pokoleń bez wątpienia wpisuje się w to zadanie.

 

Więcej interesujących aspektów etycznych związanych z genetycznym programowaniem człowieka znajduje się we wspomnianej już wcześniej książce: Michael J. Sandel, Przeciwko udoskonalaniu człowieka. Etyka w czasach inżynierii genetycznej, tł. Olga Siara, wyd. Kurhaus Publishing, Warszawa 2014.